czwartek, 11 lipca 2013

Jutro urlop

Wczoraj powiedziałam ze jak przeżyję czwartek to będę żyła,jest godz 23.15 żyję.W sobotę wyjeżdżamy nad jezioro ,zawsze niecierpliwie czekam na urlop ale w tym rok wyjątkowo,mój organizm nie krzyczy on wrzeszczy-ODPOCZĄĆ!!!!!!!!!!Zawsze coś planowaliśmy,organizowaliśmy tym razem ma być luz i tylko to na co masz ochotę,nawet zmiany pogody nie będą mi przeszkadzać.Będzie inaczej bo młodzi mają już swoje plany a do nas będą wpadać wyczyścić naszą lodówkę,przez ostatnie lata brakuje mi ich przy ogniskach ale kto by tam siedział z mamuśką i tatusiem, ja pewnie też nie.Trochę się obawiam jak to wszystko wypali szczególnie to życie na dwa gary,ale co nas nie zabije to nas wzmocni.Tęsknie już za tym wiejskim ,letnim klimatem i mam zamiar jeść go łyżkami
spacery
śniadanie na polanie
domek na prerii

i to niebo 

I tak mogłabym jeszcze i jeszcze , jeszcze jedno za czym tęsknie tak na dobranoc,wytęsknione zachody słońca 
..........czeka rzeka czeka las a tam jeszcze nie ma nas!!!!!!!!!!!!!!!

sobota, 22 czerwca 2013

Złote runo.

Wyprawa po złote runo.
Każda wolną chwilę staram się spędzać za miastem i choć jadę tam zmęczona żeby odpocząć to tam tak naprawdę się nie da, ale to już zupełnie inna robota:szum trzciny,śpiew ptaków,jezioro,soczysta zieleń,cisza,rekomensują zmęczenie.
W tym roku szczerze nie chciało mi się robić żadnych syropów ale jak przejść obojętnie obok


Ja też zrywałam, tylko ktoś musiał cykać ;)))))
   


W tym tygodniu kilka razy He-Man  był ratownikiem , bo jak tu nie pomóc,najpierw ptaszki wypadły z gniazdka
.
a potem późnym wieczorem kaczaki wpadły do beczki,ptasia mama od razu wróciła do dzieci  a kaczka  poszła do fryzjera



W środku gorącego  tygodnia wpadliśmy popływać na stare dobre miejsce,biwakowaliśmy tam 17 lat na dziko i chociaż zmienia się tam jak w kalejdoskopie(czytaj niszczenie przyrody)nadal jest cudnie, jeszcze parę dni spokojnie i cicho.



Rodzinka nadal tam biwakuje w tym roku już od 17 maja ale im dobrze

środa, 12 czerwca 2013

Baśka.


Razem z zakupem Jeziora Marzeń 6 lat temu zyskaliśmy nową przyjaciókę rodziny  z jej dziećmi i gromadką krów.Teraz z bliska mogliśmy się przyglądać zwierzetom i z dnia na dzień uświadamiać sobie jakie to mądre stworzenia,krowy..troskliwe matki swoich  dzieci i nie wiem kto wymyślił określenie głupia krowa zupełnie się z tym nie zgadzam.Baśka stara kobyła jeden sezon letni przeleżała na polu jak zabita zachorowała bo za dużo zjadła,podglądaliśmy jak jej córka Krystynka ogania matkę od robactwa i gdy wstanie podtrzymuje ją swoim bokiem.Co roku Baśka rodziła jednego źrebaczka,a my wiosną wyglądaliśmy kiedy przyprowadzą ją na pole i z kim


,I tak była Krystynka ,Rysiu,Wiesiek-Agrest,rodzicami chrzestnymi od imion byliśmy oczywiście my


.Baśka przez te wszystkie lata tak się wytresowała że witała nas przy bramie i żegnała się tak samo,rżała i domagała się wiadra wody,przychodziła na kolacje i podwieczorki,kierowniczka pola i stada.Kiedyś kupiec zabrał Rysia do wioski a ten się zerwał i przybiegł na pole do mamy jeszcze raz się przytulić,łezka się kręciła.
Bardzo się związaliśmy z Baśką ,nasze dzieci jeszcze bardziej,powstawały rysunki i rzeźby a koniki były atrakcją dla gości bo każdy miał Baśkę na wyciągnięcie ręki


.Kiedy w upały muchy wgryzały się do krwi ,gałęzie olchowe szły w ruch a ona stała bez ruchu i zdawało się że szepcze jeszcze, jeszcze.


Tego roku też wyglądaliśmy czy będzie dziecko czy nie,krowy już są a Baśki  jeszcze nie ma,w majowy weekend zjawił się gospodarz pola i powiedział ze Baśki nie będzie została sprzedana,miny nam zrzedły a jak dodał ze sprzedał ją do rzeźni to chciałam mu przywalić.DLACZEGO???bo stara ,bo nie da mu już zarobić na swoich dzieciach,całe lato była na polu i do niej nie zaglądał ,paznokcie miała takie że nie stała na kopytach, ale zdawała się mądra ,wierna a on jej tak podziękował ,stara to do pieca



.Mieliśmy szanse zaobserwować jakie to mądre zwierzę.Po powrocie do domu usłyszałam -mamo dlaczego my jej nie kupiliśmy.                        ???

poniedziałek, 27 maja 2013

Majowo .

Wczoraj zastanawiałam się że maj tak szybko przeleciał a ja akurat miałam bardzo mało czasu na jego podpatrywanie,myślałam też o zdjęciach na blogu bo chociaż to dopiero mój drugi rok maj do maja  podobny jak dwie krople deszczu i zdjęcia prawie te same co rok temu, ale jak tu się oprzeć niezapominajkom,bzom,konwaliom,spacerom ,nie zapominając o syropie sosnowym.

No więc chwile majowych przyjemności:


bez tego ani rusz :))



ciszę oko

lubię białe jajowate i płaskie kamienie


dynie rosną
pelargonie posadzone


no i co chyba czas wracać do domu

a jutro sosnowa robota pa.











Wir

Maj...jak już się w ten wir wpadnie to się wiruje i wiruje,często zaglądałam na blogi ale natchnienie na nowego posta jakoś mnie opuściło.
Między wiosennymi porządkami na głowach moich klientek,porządkowałam trochę domostwo,to w mieście i to nad jeziorem.Podpatrywałam  marynistyczne style(zawsze mówiłam marynarskie ha ha),tak mi się marzyło wprowadzić trochę niebieskiego do naszej nowej przyczepy,i do parnika czyli naszej letniej kuchni na działce,to była okazja żeby stare skorupki włocławka wróciły do łask.

przed jak tylko dotarła



PO




No i jeszcze nasza letnia kuchnia



po
jak widać biały kolor mnie nie opuszcza,to jeszcze trochę bielenia:




Kasztany jeszcze nie kwitły kiedy trwało najważniejsze wydarzenie majowe  w naszej rodzinie MATURA ,poszło dobrze,za nami cały stres i tona cierpliwości potrzebna do tego żeby znosić nerwową maturzystkę ale daliśmy radę.



To chyba najdłuższy mój post ufff pa!