środa, 30 lipca 2014

Do kochania.

Do tej pory mój najmłodszy syn był najmłodszym dzieckiem w rodzinie ,od dawna brakowało nam pieszczenia i całusów ,a pokłady czułości wypełnione po brzegi ,niestety choć u nas ci tego dostatek osiemnastolatek  omija nas z daleka ha ha, ale to już nas nie martwi ,to już wcale nas nie martwi,absolutnie nie martwi ,bo...
bo pojawiła się na świecie Ona i skradła serca całej familii,taka Calineczka a wszyscy przepadliśmy.A tak na marginesie niech nikt sobie nie pomyśli hi hi hi to córeczka mojej córeczki chrzestnej.


Zapodziany post

Czy kiedy pada wszyscy się nudzą???
My nie ,każda pora jest dobra by choć chwilę odpocząć od pracy i zgiełku w mieście, ktoś by nie powiedział że to relaks bo nie wygląda ale..
satysfakcja jaką się czuje po,odpręża na maksa.
Za nami  długi weekend spędzony całą piątką:)) nad jeziorem,było wspaniale,odwiedziny znajomych,zaliczona kąpiel (w jak dla mnie w za zimnej wodzie),ogniska i spacery, takie chwile powodują napływ myśli i ciągle to samo pytanie czego Ci trzeba żebyś w końcu potrafiła się cieszyć bo ciągle  chyba nie potrafisz,zawsze znajdziesz jakieś ale... lub no bo..jedyne usprawiedliwienie urodzeni pesymiści chyba tak mają,i wcale nie czasem ale codziennie ktoś Ci da dobrego kopa ,że na chwilę zapominasz i obiecujesz teraz już same ach.. i ech.. a za dzień dwa ,narzekadło znowu siedzi Ci na plecach, paskudna wada,która zapuściła we mnie korzenie.Poznałam parę miesięcy temu kobietę może 2-3 lata starsza ode mnie śliczną,uśmiechniętą w oczach sama dobroć i optymizm,opowiedziała mi swoją historię,odziedziczyła gen po mamie ,była już po dwóch operacjach a teraz czeka na decyzje lekarzy o amputacji obu piersi.Inaczej czyta się o Angelinie Jolie która ,jest daleko i stać ją na najlepszą opiekę a mieć tu drugą na wyciągnięcie ręki.Wracałam do domu garbata od żalu i ciężaru jej nieszczęścia  a zarazem pełna podziwu za jej przeogromny optymizm.Oczywiście padło tu zaraz wiele obietnic pod moim adresem jak ja to teraz będę doceniała życie,obietnice w moim przypadku trwają bardzo krótko.Dlaczego obiecujemy poprawę dopiero gdy widzimy nieszczęście innych?

niedziela, 8 czerwca 2014

 Minął udany weekend nad jeziorem ,odwiedziła mnie moja przyjaciółka Katrin, trochę jestem zazdrosna bo Mój mówi, że to już jest jego najlepsza koleżanka. Nareszcie nocowała, po bieganinie  codziennego życia mogłyśmy się (w zwolnionym tempie) wygadać ,powspominać,pojeść,popić,pośmiać do łez ,37 lat znajomości ma swoje prawa ,jedno spojrzenie w oczy i nie trzeba nic mówić.Powinnam tu wstawić zdjęcie "nasze"ale kto miał je zrobić,przecież Oni byli ciągle zajęci ;)))
Pogoda nas rozpieszczała,co tydzień mówimy sobie że czas już się brać za konkretną robotę,pomost cały do wymiany,przyczepę trzeba zadaszyć,a w paśniku dokończyć ocieplanie,malowanie, urządzanie itp a tu nic przyjeżdżamy i zalegamy w tą przyrodę powietrze,zwolnione tempo i znowu pada- dobra od następnego tygodnia to już na poważnie bierzemy się:))))
Dziś robota bzowa ,rok temu wyszło mi 60 słoiczków i wszystko wypite z tego wniosek rwać nie żałować.


Nie muszę szukać bzu mam go na polu,ale ostatnio zwróciłam uwagę gdzie rośnie w mieście,mogłabym go nazwać bzem śmietnikowym,gruzowiska ,brzydkie zakamarki ,i na nich białe kwitnące,pachnące drzewko - doktor czarny bez-samo zdrowie.
Staram się mówić znajomym jak jest to zdrowe,łatwe i dostępne,rozdaję sok,dostarczam kwiaty i co,i tak lepiej kupić w sklepie,trudno.
Robota zrobiona czas na relaks nasza najbliższa rodzinka już 2 tygodnie biwakuje obok nas(zazdrościmy)razem spacerujemy,urlopujemy,biesiadujemy i to Oni najczęściej pojawiają się tu na spacerowych zdjęciach ich wnuczki są też naszymi wnuczkami biwakujemy razem od 1990r zaczynaliśmy od pożyczonych namiocików,kuchenki na denaturat i lodówki w ziemi,przez następne lata udoskonalaliśmy swoje letnie gospodarstwa,co roku cieszyliśmy się jakimś nowym nabytkiem. Dziś pamiętam czasy kiedy przejezdzałam rowerem obok ośrodków turystycznych gdzie biwakowali ludzie w pięknych przyczepach  i kolorowych namiotach jak ja wtedy marzyłam o czymś takim,marzenia się spełniają,trochę to trwało a my  teraz też w tym wieku co Ci ludzie w tych ośrodkach wypoczynkowych ;)))))))
ulubiony napój mój i Bonda ...J.Bonda :))))


już liczę dni do piątku a jutro trzymam kciuki za moją studentkę jeszcze tylko 4 egzaminy i mam ją w domu:)))
pa!
  

środa, 4 czerwca 2014

Było upalnie i wszyscy momentalnie zaczeli narzekać teraz pada i też nie pasuje i jak tu każdemu dogodzić.Mi ta pogoda odpowiada bo nareszcie mogę coś wypielić a nic tak nie rośnie jak zielicho.
Na mojej łące walczę z chwastami i czym bardziej walczę tym końca nie widać,po parunastu minutach mam dość i rzucam wszystko,jak przypomnę początki gdzie wszystko było wybrane do ostatniej trawki to myślę skąd ja brałam siły
Od zawsze chciałam mieć kurę śledziłam allegro, ciągle wierzyłam że jeszcze spotkam i fajną i dużą i tanią ,nie wiem czy wy też tak macie że jak mi ktoś coś sprzątnie z przed nosa to aż tak bardzo się nie złoszczę ,pocieszam się że spotkam już nie długo i będę bardzo happy
i tak było ostatnio- kura
zegar cebulowy
kubeczki

takie zakupy wprawiają mnie w super nastrój .
Na blogach widzę że co niektórzy poczynili już syrop z czarnego bzu ja zrobię to w tym tygodniu,moja prywatna plantacja zakwitła obficie;)))
a dzisiaj pierwsze dżemy truskawkowe 
i

dzisiaj dopiero środa a ja już myślę o piątku,żeby jak najszybciej pojechać tam...
pa

niedziela, 11 maja 2014

Majówka -zimówka.

Maj najpiękniejszy miesiąc w roku  dla nas wszystkich ,dla mnie tym bardziej  bo + a- to  imię mojej córeczki :))) 
Zachwycam się ,wyciszam po tygodniu kieratu,siedzę na huśtawce i patrzę
 Spaceruję



każdy odpoczywa na swój sposób 
co niektórzy tak
jeszcze inni tak
byli i tacy
a temu najbardziej się podobało
W następnym wpisie trochę o zakupowych starociach bo nie wypada rok rocznie się powtarzać konwaliowo, niezapominajkowo i bzowo, ale wypada powtórzyć dość głośno RUSZAMY NA SOSNY!!!!!
Pa!

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Kwietniówka.

Kiedy słoneczko rano zaświeci wszyscy dostają kopa energetycznego,ja też oczywiście. Nad jeziorem posadziłam cebulę,georginie, rabarbar.Zabrałam się za coroczne podratowanie trawnika pod blokową klatką,dosadziłam kilka paproci ,funkię i wierzbę na kiju.Znalazła się chwila na drapanie krzeseł znalezionych na śmietniku, jedno na pewno będzie  białe.
nareszcie dokończyłam drzwiczki od starej kuchni 

i poczyniłam pierogi 

no i to by było na tyle.

A teraz popatrzcie jak trzeba spłacić takiego buziaka(teraz mi wujku nie odmówisz)
bieganie
zapasy
akrobacje
zgadnij co to
chodzenie krok w krok


znowu akrobacje
chodz JESZCZE!!!!

To był pracowity dzień:))

piątek, 25 kwietnia 2014

Polak.


Uwielbiam Barkę(przy niej pielenie idzie mi błyskawicznie ha ha ) a ulubione rodzinne zwroty papieskie w domu to -idźcie spać ,idźcie spać i żal odjeżdżać.Dla nas Ojciec Święty  od zawsze był Święty,żałuję tylko że jego kazań wysłuchałam od deski do deski dopiero po jego śmierci, gdy przyjeżdżał wystarczało mi że wogóle był,  lubiłam gdy mówił zwykłym prostym ludzkim językiem,zabrakło by miejsca żeby napisać za co go kochaliśmy, pozostała  duma że jesteśmy Polakami.
.Lecę,przykleić zdjęcie na okno + dwie chorągiewki(papieską i polską) i wiecie dzisiaj robię to naprawdę z przyjemnością .