wtorek, 23 kwietnia 2013

Marathon po domowemu.

Dzień zaczął się smakowicie,szybkie ciastko i szybka kawka na początek niedzielnego marathonu

A dziś  nad jeziorem sezon na linii startu ,ale zanim relaks jeszcze chwile adrenaliny na miejskim stadionie,córka biegnie w sztafecie   a co!!!!


HURA!!!!!CHWALĘ I MIEJSCE!!!!!

No to teraz można się było już tylko relaksować-start!!!


Każdy znalazł coś dla siebie.


Półfinał-przekąski , prosto z beczki :)))



no i..meta - jezioro....




3 komentarze:

  1. Te przekaski wyglądają bardzo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam!
    Zjadłabym sobie takie udko... A nawet i dwa! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ... to ja bym zjadła nawet 3 a co tam 4 !!!

    OdpowiedzUsuń