czwartek, 5 lipca 2012

Urlopowo

Ciekawe że jak byłyśmy piękne i młode to myślało się o urodzinach tylko jak o imprezie, a gdy przekroczysz już pewien próg to przynajmniej u mnie jest to teraz czas na podsumowania.A ja zwana Czarną Madonną nigdy nie podsumuję optymistycznie o nie..ja przecież nie mogę tego zrobić.
Minęły kolejne urodziny,nie było wyjątku
-czy dzieci to ja dobrze wychowuję????
-dlaczego żyję w ciągłym maratonie, kiedy to się zmieni
-dlaczego kolejne urodziny mijają a ja nadal nie robię nic dla siebie ,przecież obiecuję sobie zmiany i nic się nie zmienia itd itd kopie dołek coraz głębszy za jakąś chwilę otrząsam się -ludzie mają takie problemy a Ty czego jęczysz zamiast się cieszyć że
 * po długim czasie zawitała na Jeziorze przyjaciółka K. i nadrabiałyśmy zaległe tematy,wspomnienia i jęczałyśmy wzajemnie jakie to my stare i grube
 *zakup się udał na blogu Pracownia Garderoba, drobiazg tylko dla mnie,małe a cieszy bardzo ,bardzo.POLECAM wszystkim dziewczynom blog,sklepik i przemiłą włascicielkę
*i jeszcze jedna chwalba   kapelusz ,nówka ,firmówka ,wymarzony za całe 14zł
no i tak  nie wiele trzeba było żeby wyjść z dołka i się pouśmiechać.
Od soboty urlop.....la la la HURAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Urlopowo jest już od progu ,ale jak wspomnę poprzednie lata z małymi dziećmi w namiotach ,na dziko,bez lodówki,bez pompy, ulewy i burze ,nie wiem jak dawaliśmy radę a czekaliśmy,liczyliśmy dni. Dziś nie możemy namówić młodych żeby z nami jechali i lodówka i pompa i łóżka do spania ,łódka a nawet TV, jak się już zgodzą wpaść na chwilę to my cieszymy się jak dzieci.Ale tak sobie myślę przez co najmniej 10 swoich lat obcowali nad Śniardwami ,znali kąty,zbierali pająki zegarki,gadali z żabami,patrzyli na gwiazdy,obserwowali przyrodę z odległości cm więc może już ich teraz tak nie ciągnie,wiemy że wrócą ale jeszcze to potrwa a narazie nam zostaje rozmowa z żabami -Przyjadą???????????- Nie przyjadą!!!


Życzę wszystkim wypoczynku,pięknych zachodów słońca i żadnych dołków





sobota, 23 czerwca 2012

środa, 20 czerwca 2012

Chandra.

Już się wczoraj obok mnie kręciła a dziś przydusiła na dobre,humor do kitu,nic mi nie idzie i nic się nie podoba,wszyscy są beeeeeeeee.Co się dzieje z człowiekiem kiedy cię dopada raptem wszystko nie ma sensu,jest nie realne,napewno się nie uda a to co robisz jest do niczego a ja tu tylko sprzątam i gotuję nikt mnie nie kocha, nikt  nie docenia--o matko kochana ja zwarjuję!!!!!Mój He -Men też zauważył minę kota na pustyni i z rowerowej wycieczki przywiózł mi poprawiacz humoru

Oczywiście trochę pomogło,ale żeby jeszcze się poprawiło musi być coś słodkiego.....
to już drugi kawałek,wczoraj były urodziny mojej mamusi,więc na prędce zakręciłam torcik a dzisiaj prawdziwe lekarstwo dla ducha.

Uwierzcie ,robiłam na szybkiego raniutko przed pracą, wyszedłłłłł ..pychotka!!!

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Mój kolor.


Od jakiś 2 lat w mojej szafie,szkatułce,torebce,przeważa kolor różowy.
Nie ważne kto co o mnie pomyśli,że mam tyle lat i taki kolor,dorosłe dzieci i taki kolor,zima i taki kolor.
NIE WAŻNE!!!!



Czuje się z tym bardzo dobrze i czasem nie różowa mam przy sobie coś różowego taka już jestem różowa :)))))))))))Ten kolor robi mi dobrze,nastraja pozytywnie,odmładza,dodaje powera.Widzę że koleżanki też polubiły róż i dobrze.Lubię dużo kolorów ale czasem mam takie różowe dni.


Ulubione gadżety
ulubione apaszki

ulubiona siatka na zakupy

Ktoś kiedyś wymyślił że aby być szczęśliwszym trzeba spojrzeć przez różowe okulary więc  na co tu czekać,coś w tym różu musi być.
Pozdrawiam wszystkich różowo!!!

niedziela, 17 czerwca 2012

Bez bez bezu bezu bez.....

Uwaga śpiewam na melodię znanej piosenki Ivana Delfina-
Tylko czarny bez,
widzę czarny bez
wszędzie czarny bez
ZDROWY JEST.......
A jeśli zdrowy to zadanie do wykonania dla mnie,robię po raz drugi a zainteresowałam się kwiatami szukając przepisu na syrop z owoców bzu i byłam zdziwiona gdy przeczytałam że z kwiatów jest zdrowszy.Jestem w tej dobrej sytuacji że posiadam własne krzaki chociaż nawet jeśliby tak nie było dookoła gdzie okiem sięgnę -widzę czarny bez :))))Mój biały las

ach ten zapach
Robota na łonie natury
takich słoi wyszło 7

a to sam wywar jeszcze raz przecedzę
i dużooo cukruuuu a jutro wstawię fotkę z gotowym syropkiem bo padam już na nos bzzz ....


Acha  dziś było jeszcze wędzenie pod czarnym bzem,najstarszy ten bez



wędzonki się udały ,pycha
spadam lu lu CZEŚĆ !

piątek, 8 czerwca 2012

Kaszlak.


Syrop z sosny zrobiony, ale nie myślałam, że to ja pierwsza będę z niego korzystać,drugi tydzień kaszel nie wiem jak go nazwać chyba nie kończący się,ani w dzień a tym bardziej w nocy, dostałam w domu ksywkę Kaszlak,  wszystko mi  jedno.
Pomimo że zapowiadali deszczową pogodę pojechałam za miasto i jak zwykle było cudnie,słyszałam taki kawał -jaką Polacy chcieliby pogodę???
-Taką jakiej nie mają.
Mimo to spacerowaliśmy.





A w zwyczaju zawsze coś na pocieszenie ,więc i dziś tradycyjnie:




Pozdrawiam wszystkich kaszlących.
Jutro mimo dychrania ,po pracy znikam nad jezioro ale to tylko dlatego że mam specjalną misję Czarny Bez już zakwitł,rodzinka tak się przyzwyczaiła do tych naturalnych specjałów że wszystko znika błyskawicznie o dziwo bez żadnego namawiania, więc jadę zbierać bez bo  w zeszłym roku to do października nie doczekał a co mówić zima i przeziębienie.

niedziela, 27 maja 2012

Nie ma jak u mamy....

Wczoraj śpiewałam mojej mamusi do telefonu.
Dzisiaj w południe wrócilam z nad jeziora ponieważ student wyjeżdżał a jak wcześniej zaznaczył przyjechał ze stolicy specjalnie na Dzień Matki,więc na szybko coś tam zostało uszykowane,zjedzone,do autobusu odprowadzone a teraz będę trzymać kciuki za dwa ostatnie egzaminy i  pierwszy rok będzie za nami i pomyśleć, że mam studenta a jeszcze nie tak dawno pisał  mi takie laurki.
Przeglądając dziś blogi naczytałam się o mamach ich mamach i ich dzieciach,wzruszyłam się, dlatego dorzucam swoje co ja czuje i myślę. Nic nigdy nie sprawi tyle radości co słowa KOCHAM CIĘ MAMO i warto czekać, nawet jeśli to trochę trwa.
Ten torcik to za wytrwałość mojego najmłodszego M który dzielnie i cierpliwie wytrwał rok  nauk do sakramentu Bierzmowania i we wtorek właśnie je otrzymał.


A potem weekend i wyjazd za miasto a tam bajka,łąki nadal umajone żółto-różowe,śpiewające,kukającę, a wieczorami owadów tyle że ten kto by nie wiedział mógłby pomyśleć że to dym nad drzewami i pewnie się pali.Raz na tydzień to bardzo mało czasu na pielenie,sadzenie,koszenie itd dlatego sobota (jeśli jest akurat wolna)jest bardzo pracowita,biegamy jak mrówki każdy w swoim kącie,tylko na chwilkę zatrzymujemy się żeby popatrzeć na czaple,sroki,żaby i waszki a tu jeszcze podlewanie,oprysk,pomost po lodzie do naprawy. Wieczorem przy ognisku jemy i długo gadamy,a potem padamy jak muchy.
A niedziela-  lenistwo na całego ,tempo zerowe,poranny spacer,kawka i ciasto, albo gdy nikogo nie ma jakieś lekkie zajęcia a jeśli ktoś dojedzie to kilku kilometrowe spacery po okolicy.
Do takich lekkich prac należała kąpiel której ten co miał jej zarzywać wogóle się nie spodziewał.

Zdecydowanie ,wolę to robić na polu niż w domu,woda była grzana na ogniu a wycierać nie było trzeba,Tedi mógł się trzepać do woli,acha i szampon do ciemnej sierści no-ful wypas.